-Hej ty jesteś Jeremy -zapytałam
-Tak , znamy się ? -odpowiedział zdziwiony przyglądając mi się zainteresowany.
-Jestem Maggie Brown , kuzynka Bonnie Bennet- Jeremy zaniemówił , taksował mnie spojrzeniem jakbym była jakimś okazem w muzeum, nagle pociągnął mnie w stronę wyjścia i zaprowadził do ciemnej uliczki . Przez chwilę przyglądał się mojemu medalionowi w którym tkwił duży czerwony rubin , dostałam go na 16 urodziny od ciotki podobno kiedyś należał do mojej matki.
-Praktykujesz ? - zapytał chłopak
- Oczywiście , chcę wiedzieć jak zginęła Bonnie ! - powiedziałam stanowczo.
-Ona..... umarła z wyczerpania - Jego głos w pewnym momencie się załamał ale szybko się pozbierał i mówił dalej - Użyła ekspresji , gdy chciała przywrócić mnie do świata żywych-
Słyszałam o ekspresji ale nie wierzyłam w to żeby moja kuzynka używała tak niebezpiecznej i przepełnionej ciemnością magii.
- Ale nawet z ekspresją nie udało by jej się przecież przywrócić cię do życia , wiesz coś mi tu nie pasuje bo Bonnie miała dużą moc ale nawet z tą ciemną magią to jest za mało-
- Utworzyła trójkąt ekspresyjny -
-Ohh - Te słowa dźwięczały mi w głowie tak strasznie ze omal nie dostałam migreny. Aby utworzyć trójkąt ekspresyjny trzeba było zabić wiele ofiar.
-Hej jak chcesz to możesz się zatrzymać u nas - powiedział przyjaźnie chłopak
-Dziękuje chyba skorzystam z tej propozycji -Sama w pustym domu chyba bym zwariowała. Bonnie i trójkąt ekspresji nadal ciążyły mi w głowie.


OOOO, kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńKocham te opowiadania <3
Super, chcę więcej!